closed until further notice

Posty tutaj zamieszczone są świadectwem pracy w latach 2007-2010 nad pewnym komiksem. Komiks został ukończony i czeka na lepsze czasy aby go wydać. Pozostał blog. Miłego oglądania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archiwum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archiwum. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 grudnia 2009

potwory z szafy

No może nie potwory tylko straszydła, i nie z szafy tylko z szuflady.
Pamiętacie konkurs Arte i Glenat?
To dwie pierwsze plansze wyszykowane właśnie na ten konkurs.
Kolor dodałem później, tak dla wprawy.

Kiedy teraz na to patrzę, to rzeczywiście nie miał wielkich szans...
No ale człowiek uczy się na swoich błędach





Myślę, że to chodzi o kolor - czarno białe plansze sporo tracą

piątek, 5 grudnia 2008

niespełnione fantazje

Co jakiś czas nachodzi mnie, żeby zrobić coś w stylu „francuskim” - czyli „hipki”. Robię jakieś szkice wymyślam bohaterów i zazwyczaj na tym się kończy. Ten pomysł zabrnął dość daleko - powstał nawet scenariusz (nawet zabawny) „Kapitan Szpinak & spejs manki

poniedziałek, 30 czerwca 2008

im dalej w las...

Zawsze chciałem narysować komiks fantasy (chyba pod wpływem Thorgala)...
Niestety brakowało mi dobrego pomysłu. Jedyne co udało mi się zrobić w tym kierunku, to prolog do komiksu Przesyłka (ma już 10 lat!)







największą frajdą było rysowanie drzew, chaszczy... tej całej natury
Od tamtej pory nie miałem okazji do narysowania większego kawałka zieleniny.
Aż do teraz...

Kawałki z mojego „nieustającego” projektu „komiksu po godzinach”







Było miło ;)

wtorek, 22 kwietnia 2008

wiosenne porządki

Niestety nadal mam problemy ze skanerem a aparat fot. nadaje się...
nie wiem do czego się nadaje i co sobie myślałem kiedy go kupowaliśmy ale lepsze zdjęcia można zrobić telefonem...
Dlatego jeszcze przez pewien czas nie będzie premierowych kawałków.

Na szczęście uzbierało mi się sporo rzeczy, które się nie zmieściły w swoim czasie. Głównie projektowych ale też kilka nowelek.

Dzisiaj komiks który bardzo długo czekał na swoją premierę...





... uwielbiam Lovecrafta

PS
Główny bohater ma twarz Przemka Truścińskiego (przynajmniej w zamiarze)

piątek, 14 marca 2008

zapomniane dzieło

Wyciągnięty zza szafy, odkurzony i przewietrzony...
Ech - robiło się kiedyś cuda...

Bardzo go lubię. Pierwszy abstrakcyjny obraz jaki zrobiłem.



Nie pierwszy. Trzeci. Ale pierwszy udany :)

70x100 - akryl na płycie

czwartek, 7 lutego 2008

geniusz w słoiku 6 - grande finale

To już ostatnia plansza GwS

Ostatnia plansza wyjaśnia wszystko

Kiedy ta historia nie załapała się do antologii, postanowiłem nie zasypiać gruszek w popiele i wysłałem ją na konwent.
Trochę było mi głupio, gdy podczas ogłoszenia wyników Birek z nieukrywaną kpiną powiedział, że dziwnie dużo prac tego roku obracało się w okół tematu "Człowiek w probówce" i że wszystkie te prace pomijali w ocenie... No cóż... wielu rysowników liczyło na tę antologię.

poniedziałek, 4 lutego 2008

geniusz wsłoiku 5

To już przedostatnia strona GwS
przed nami "wielki finał" i jeszcze krótki komentaż



cdn

piątek, 1 lutego 2008

środa, 30 stycznia 2008

geniusz w słoiku 3

T już trzecia z sześciu plansz GWS.
Gdyby ktoś się jeszcze nie zorientował w komiksie chodzi o, jak to sobie nazwałem, "Białkowe komputery". Które też się psują.



CDN

poniedziałek, 28 stycznia 2008

geniusz w słoiku - 2

Dzisiaj druga plansza Geniusza w słoiku.
Bonne apperite.



CDN

piątek, 25 stycznia 2008

geniusz w słoiku 1 - geneza

To było w 2004 r.
Tomasz Kołodziejczak z Egmontu ogłosił światu, że planuje nową antologię komiksu pod hasłem: człowiek w probówce - komiks-etyka-medycyna. Fajny temat, duże wydawnictwo - jak wielu innych postanowiłem coś przygotować.


Wiedziałem, że wszyscy będą mieli komiksy o tym jakie to wielkie zagrożenia niesie klonowanie, badania genetyczne, eutanazja i cały ten szajs. A ja nie chciałem być jak wszyscy i nie chciałem dawać czytelnikom wszystkich odpowiedzi na tacy - to miała być historyjka bez tandetnego moralizowania.


Zrobiłem - wysłałem... Niestety okazało się, że Kołodziejczak właśnie chce historyjek z morałem, z wyraźnie postawioną tezą (większość nowelek w antologii właśnie taka jest)... no i mój komiks odpadł.


Parę osób, które go widziało, twierdzi, że jest dobry.
Trudno oceniać mi to co robię, dlatego zostawiam to wam.






ciąg dalszy wkrótce.

poniedziałek, 17 grudnia 2007

powracające motywy

Czy to jest kopiowanie samego siebie?
W 2004 narysowałem 3-stronicową nowelkę w której pojawił się taki kadr:

A w 2007 - do nowego komiksu taki:



Nawet sytuacja podobna...

Dla dociekliwych: to prawdziwe miejsce - bar uliczny z kebabem, na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej w Warszawie.

poniedziałek, 29 października 2007

Lala

Niestety przez ostatnich kilka dnia zostałem oderwany od komiksu przez storyboardy (może wrzucę parę dla przykładu). Dzisiaj na pocieszenie i rozgrzewkę jeden z remanentowych szkicy ;) Enjoy

piątek, 12 października 2007

remanent 2 - rysownicy i scenarzyści

Znowu pogrzebałem w szufladzie i znalazłem to:



... i napłynęła fala wspomnień

Pamiętacie coś takiego jak Z.N.A.K. Komiks? Studio Domino (podobno wznowili działalność)? Andrzej Baron?
To było w 2001 czy w 2002... większość historii w ZNAKu rysował wtedy Piotr Drzewiecki. Andrzej Baron postanowił urozmajcić graficznie zawartość i szukał nowych rysowników... Zadzwonił do mnie i zapytał czy byłbym zainteresowany przejęciem od Drzewieckiego cyklu "Czart". Powiedziałem, że najpierw zrobię parę szkicy żeby zobaczył czy mu odpowiada mój syl.
W międzyczasie przejrzałem to co zrobił Drzewiecki i stwierdziłem, że nie tak wyobrażam sobie diabła z piekła rodem (nawet jeżeli ma być sympatyczny i pasować nastoletniemu odbiorcy - taki warunek postawił Baron). Miałem go też trochę "udoroślić" bo wcześniejszy był małym chłopcem a miał być nastolatkiem.

W pół godziny trzasnąłem ten szkic (dobrze, że tylko jeden) - Czart i dwoje nastolatków, którzy towarzyszą mu w przygodach.
Niestety
Nie spodobał się.
Na drodze porozumienia stanęły wyobrażenia Barona co do wyglądu diabła (według niego zbyt gejowski - i jescze te kolczyki w sutkach!), chłopak i dziewczyna byli OK. Potem Baron opisał mi jak ma wyglądać bohater (dokładnie taki jak go narysował Drzewiecki) i zaproponował, że przyśle mi kawałek scenariusza następnego epizodu - bo może jednak coś z tego będzie.

I tutaj się zaczęło: historia kompletnie mi nie leżała - infantylna i bez polotu, na dodatek narracyjnie spieprzona. Pomęczyłem się z tym jeden wieczór i sobie odpuściłem, a to co narysowałem szybko wylądowało w koszu.

Ta przygoda utwierdziła mnie po raz kolejny jak ważny jest dobry scenariusz (rysunki nie wystarczą) i, że najlepiej napisać go samemu (jak coś spieprzysz to możesz obwiniać tyko siebie).

A postacie które narysowałem - nawet po tylu latach są OK - zwłasza Czart ;)

poniedziałek, 1 października 2007

remanent

Zadziwiające co czasem można znaleźć w szufladzie