closed until further notice

Posty tutaj zamieszczone są świadectwem pracy w latach 2007-2010 nad pewnym komiksem. Komiks został ukończony i czeka na lepsze czasy aby go wydać. Pozostał blog. Miłego oglądania.

środa, 8 października 2008

MFK - subiektywna fotorelacja (cz1)

Festiwal się skończył, nagrody rozdane, ja zdążyłem już ochłonąć, czas na podsumowanie (bardzo subiektywne)...

Sobota 13:20 - śliczny nowiutki pociąg pędzi do Łodzi
jest nieźle: klimatyzacja bardziej hałasuje niż sam pociąg




Około 15:00 jesteśmy na miejscu... o tej porze jest już nieco pustawo
ŁDK jest niezmienny - jak piramidy




Zagubiony w czasie Vader pilnuje wejścia...
jak ktoś był grzeczny mógł sobie zrobić z nim zdjęcie




Jesteśmy w środku i od razu natykamy się na znajomych
Na pierwszym planie Joanna Sanecka i Sylwia Restecka sprawdzają co nowego u Jeża Jerzego
W tle Krzysztof Gawronkiewicz i Denis Wojda.




Krzysiek wyznacza kierunek ;)




Idziemy na górę. Grzegorz Rosiński i Liberatore rozdają autografy... sweet
ale nie oni są moim celem w tym roku




Idziemy więc do galerii...
prac mało ale jakby lepsze (zadziałało sito kwalifikacyjne?)




Jeszcze szybka wizyta na giełdzie...
w tym roku w budynku Textilimpexu... i to chyba dobry pomysł - ta przestrzeń!




Tylko o co chodziło z tymi fliperami
(w tle fantastyczny, wielki, komiksowy banner)




Na początku zawitaliśmy na stoisko Zeszytów Komiksowych
(z lewej Michał Słomka)




A potem do Kultury Gniewu
jak widać Szymon Holcman promienieje...




... tak samo jak Jarek Składanek




Na giełdzie nie brakowało też tradycyjnych stoisk z archiwaliami




A zaraz obok prezentacja totalnie wypasionego tabletu LCD Wacomu
...cudowna zabawka - ślina pociekła mi do pasa




Wracamy do ŁDKu - za chwilę autografy będzie rozdawał Moebius!
Tłum całkiem całkiem. Jesteśmy na szarym końcu ale powinno się udać: sesja ma trwać do 18:00




Nareszcie! Mistrz sprawia wrażenie bardzo sympatycznego gościa.
Zabawne: godzina 17:00 a sala jest już pusta.




Jeszcze rzut oka na spotkanie z Grzegorzem Rosińskim (prowadzi Kamil Śmiałkowski)




Wow! To dopiero spotkanie!
Tego pana nie widziałem ładnych parę lat - Tomek Tomaszewski (z prawej) tak samo zaskoczony jak ja :)




Opuszczamy ŁDK... Pod Textilimpeksem przyłapaliśmy jeszcze Wojtka Birka




Mamy kilka godzin do ogłoszenia wyników - nad Łodzią zapada noc...




... pora zameldować się w hotelu




Ogłoszenie wyników było zapowiedziane było zapowiedziane na 20:00
w muzeum Włókiennictwa, które jest cholernie daleko od hotelu (od ŁDKu jeszcze dalej) a my postanowiliśmy iść na piechotę - to nie był dobry pomysł...




No ładne cacko! Ostatnio byłem tym muzeum jeszcze w czasach licealnych.
Czegoś takiego się nie spodziewałem - fantastyczna, nowoczesna przestrzeń! Wnętrze w niczym nie przypomina tej kostropatej hali którą pamiętam sprzed lat! Brawo!




Zaczyna się uroczystość wręczenia nagród.




Rolę MC, jak zawsze, pełni Adam Radoń vel Mamut. Nowością jest symultaniczne tłumaczenie wszystkiego na angielski (podobno gośćmi są przedstawiciele wszystkich europejskich festiwali komisowych).




Po części oficjalnej czas na wernisaż prac Wojtka Siudmaka...




... i Milo Manary




Jego prace zwaliły mnie z nóg - wszystkie w formacie B2 (oryginały - żadnych wydruków)




było co oglądać




Piętro niżej jedni udzielali wywiadów - Grzegorz Rosiński




inni grzecznie czekali - Bogusław Polch




Jeszcze jedno spotkanie - Agnieszka Papis i Tomek Piorunowski




Jeden mistrz pozuje do zdjęć na tle swoich prac (Milo Manara)




drugi zgłębia jego tajniki (Moebius)



Impreza trwała jeszcze chwilę. Goście powoli zaczęli wymykać się do pobliskiego Art Center na wybory Komiksowej Miss Festiwalu, tanie piwo i jakiś koncert...
Ale o tym następną razą ;)

piątek, 3 października 2008

bibka! bibka! bibka!

Dzisiaj startuje Konwent... sorki - Międzynarodowy Festiwal Komiksu (nigdy się nie przyzwyczaję). Czas oderwać tłusty tyłek od fotela i pobyć trochę między ludźmi. Osobiście wybieram się do Łodzi jutro (sobota). Trzeba zająć kolejkę po autograf Moebiusa :)



a wieczorem oczywiście piweczko

wtorek, 30 września 2008

rocznica

Właśnie zauważyłem, że mój blog ma już rok (co do dnia).
Czas na jubileuszowy „żynso nikiem” :)



a dla spragnionych mocnych wrażeń rocznicowy prezent ;)

wtorek, 23 września 2008

zadyma

I jeszcze trochę akcji - bohater daje z siebie wszystko



... ale to wszystko nic w porównaniu z tym co się będzie działo za jakieś 3 strony ;)

wtorek, 16 września 2008

zaczarowany ołówek

Pisałem już o tym, że najfajniejsze są niewykończone, ołówkowe szkice. Mają w sobie tą świeżość, która potem znika... Nie zrozumcie mnie źle - rysunek pokryty tuszem i z kolorem też ma power, ale rysunek ołówkiem... Zdjęcie zrobiłem trochę przypadkowo ale chyba oddaje to o czym mówię


piątek, 5 września 2008

kolejna plansza

Praca idzie pełną parą.
kolejna plansza komiksu na finiszu (w ołówku narazie oczywiście)

Poniżej storyboard i plansza - fajnie zobaczyć jak z ogólnego zarysu powstaje solidna konstrukcja.



... i jeszcze etapy powstawania kadru nr 4







został tylko 3 plan...
To zadanie na dzisiejszy wieczór

czwartek, 4 września 2008

komiks akcji

Jakoś tak się porobiło, że praktycznie cała druga połowa komiksu jest naładowana akcją.
Są małe przystanki, ale tylko po to żeby złapać oddech... i dalej, prawie do samego końca...



Ach, te podłużne kary... coś w nich jest. Zupełnie jak w kinie - panoramiczny obraz. Albo w anime - nagle w kadrze pojawiają się czarne kaszety i już wiadomo, że będzie ostra akcja.

czwartek, 28 sierpnia 2008

dynamiczna trójeczka

Dzisiaj trochę kina akcji.
Wąskie kadry, zbliżenia, asymetryczna kompozycja.
Prawie jak w filmach Johna Wu... lubię to

piątek, 22 sierpnia 2008

pomoce naukowe

Są takie chwile w życiu rysownika, kiedy za cholerę mu nie idzie...
albo skrót nie taki, albo kreska krzywa, albo nie wiadomo jak wygląda akcelerator cząstek stałych, albo (nie daj Boże) biust o rozmiarze C...
Wtedy trzeba sięgnąć po pomoce naukowe (mam już niezłą stertę zdjęć wydrukowanych z netu), albo trzeba samemu sięgnąć po aparat, np taki z telefonu - do tego w zupełności wystarcza.

Efekty (poza tym, że zabawne) są naprawdę nieocenione



A rezultat końcowy wcale nie musi przypominać źródła





I jeszcze jedno:
Często słyszę taką opinię (zwłaszcza od młodych fanów komiksu, którzy uważają, że o jego powstawaniu wiedzą wszystko): „eee tam, ze zdjęcia rysowane, tak to każdy potrafi...”

No i co z tego...
Lepiej skorzystać z pomocy niż zrobić z siebie idiotę, kiedy się nie wie, jak wygląda biust o rozmiarze C ;)

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

szybka wrzuta

raz, dwa, trzy... próba aparatu...
Jednak aparat fotograficzny w telefonie to lipa i nieważne ile megapixeli.
Zdjęcia wychodzą tylko w przy dobrym oświetleniu (najlepiej pełnym słońcu) w innych warunkach - jak widać. Ale nic to i tak się przyda.



a na obrazku początek kolejnej planszy

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

świeży fresz

Czas zejść na ziemię.
Połowa albumu już za mną, ale połowa jeszcze przede mną...
trzeba brać się do roboty.

Jakoś tak mi wyszło, że te ciekawsze (do rysowania) rzeczy dzieją się w drugiej połowie. Pojawia się więcej postaci, akcja się zagęszcza, dużo dynamicznych kadrów... to już wkrótce.
A na razie cisza przed burzą...




i jeszcze z innego ujęcia




i jeszcze małe zbliżenie

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

półmetek

Miał być szampan, fajerwerki, gratulacje... a tymczasem w cichą letnią noc dotarłem do półmetka pracy nad komiksem - narysowałem 35 z 68 stron (na cześć młodych pionierów hip-hip-hurrraaa!)
Oto dowód